Nauka niejedno ma imię
Kawiarnie naukowe to taka forma kontaktu z ludźmi nauki, w której każdy zainteresowany dana dziedzina wiedzy może bez obaw zabrać głos i podzielić się swoimi spostrzeżeniami, może posłuchać mądrych odpowiedzi na własne i innych pytania. Kawiarnie naukowe organizuje wiele polskich uniwersytetów, jeszcze do niedawna była to kameralna impreza w czterech ścinach. Obecnie, wzrost zainteresowania całym przedsięwzięciem sprawił, że i media zaczęły się interesować taką formą przekazywania i zdobywania wiedzy. Naukowcy zauważają, że kiedy wchodzi telewizja, wielu zamiast skupiać się na tym, co mówią w sensie merytorycznym, skupia się, by to, co mówi podobało się słuchaczowi, bo przecież wyłączyć programu nie powinien, a więc i mowy o żadnej nudzie nie ma.
Zwolennicy tradycyjnych spotkań mają szansę raz na jakiś czas, dzięki hojności i życzliwości różnych polskich uniwersytetów, wziąć dział w niecodziennym spotkaniu, raz jeszcze (tym razem z ochota i z własnej nieprzymuszonej woli) zasiąść w szkolnej ławie, a właściwie przy okrągłym stole, bo ławki szkole wzbudzają w wielu niechęć, a przecież naukę można przyswajać w miły sposób.
Naukowcy i organizatorzy często zauważają, że na cykl spotkań przychodzą te same wierne osoby, co jest dla nich wyrazem uznania i aprobaty dla tego co robią. Uniwersytety powinny się otwierać, nie tylko raz w roku przy dniach otwartych, ale wysyłać swoich krzewicieli nauki, by obcowali z ludźmi, bo oni najwyraźniej tego bardzo potrzebują. W świecie, gdzie liczy się krzyk, mocne wrażenia i obraz, takie spotkanie na pewno jest czymś wyjątkowym i nie brakuje chętnych do dyskusji.
Może to kolejny przełom? Kultura musi najpierw bardzo upaść, by znów mogła ponieść się w klasycznym stylu? Niby wszystko już było i ubożejemy kulturalnie, ale nigdzie, w żadnym teatrze, ani operze nie kupimy biletów z dnia na dzień, podobno społeczeństwo nam głupieje, a to wynik tego, że egalitaryzm przygniótł elitaryzm i inteligencja odpuszcza, a jak widać po pragnieniach wielu ludzi – nie powinna.